bigbit66

Rok 1966 spowodował w naszej muzyce beatowej wiele przeo­brażeń, był świadkiem licznych i liczących się debiutów, stworzył awangardę ruchu młodzieżowego złożoną przeważnie z nowych twarzy. W tym też roku zostały ostatecznie zdewaluowane tendencje naśladownictwa w stosunku do Zachodu i w związku z tym prawdziwy sukces odniosły tylko oryginalne, polskie koncepcje.

Początek roku tysiąc dziewięćset sześćdziesiątego szóstego — to początek Studia Rytm. Trudno w tej chwili ocenić dorobek tej placówki ale wydaje się, że jej zasługi w programowaniu muzyki młodzieżowej są niemałe. Studio Rytm spełniło jeszcze jedną ważną rolę. Jest nią niewątpliwie wychowawcze oddziaływanie na młodzież, wyrabianie w niej smaku i znawstwa muzyki. Przyczyniły się do tego w głównej mie­rze cykliczne audycje Mateusza Święcickiego, poruszające zagadnienia muzyki mocnego uderzenia z muzykologicznego punktu widzenia. Wre­szcie trzecia, nie mniej ważna forma działalności Studia, to produkcja nagrań. Są to zarówno nagrania własnego zespołu muzycznego jak i nagrania znanych polskich zespołów młodzieżowych.

skaldowie
Skaldowie

W czasie gdy Studio Rytm rozkręcało swoją działalność, w studium organizacji znajdowała się impreza, którą można chyba nazwać naj­większym wydarzeniem muzyki beatowej w roku 1966. Mam na myśli Wiosenny Festiwal Muzyki Nastolatków. To ogromna impreza zmobili­zowała do walki o poziom setki zespołów beatowych w Polsce i nic ma chyba precedensu w rodzimej historii muzyki młodzieżowej. Festi­wal udowodnił, że istnieje wśród młodych niesłychanie spontaniczne zainteresowanie muzykowaniem. Niektóre z amatorskich zespołów swoim poziomem nie ustępują analogicznym grupom zawodowym a nie­jednokrotnie są od nich ciekawsze. Kiedy w pierwszym miesiącu wios­ny odbyły się eliminacje Festiwalu, nikt w Polsce nie słyszał jeszcze o „Skaldach”, „Chochołach”, „Blackoutach” czy „Dzikusach”, a przecież wystarczyło pół roku, by te zespoły zdobyły popularność.

Przypomnijmy sobie w skrócie, najważniejsze wydarzenia minio­nego roku.

Już od pamiętnej „Gitariady”, która odbyła się w grudniu 1965 r. w Sali Kongresowej w Warszawie, swój okres prosperity przechodzą „Czerwone Gitary”.

Na wszystkich podwórkach i ulicach usłyszeć można „Licz do stu”, ”Maturę” i kilka jeszcze szlagierów nagranych w tym czasie przez „Gitary”, Chłopcy z tego zespołu podbili serca młodzieży swoją prostotą, dowcipem i świeżością, byli trubadurami naszych drobnych trosk i uciech.

W tym czasie Czesław Niemen przebywa w Paryżu. Nagrywa swo­ją pierwszą francuską płytę i komponuje ”Sen o Warszawie”, który kilka miesięcy później stał się przebojem roku.

”Niebiesko-Czarni” nie mogą jakoś zdobyć się na nowy przebój, a Adriana Rusowicz nie powtarza sukcesu, jaki odniosła w piosence „Duży błąd’ — chociaż, wydawało się, że zagrozi pozycji Kasi Sobczyk. Kasia natomiast nagrywa kilka piosenek, które co prawda nie zyskały popularności, ale potwierdziły jej dużą muzykalność.

Szwagry
Szwagry

Studio Rytm dokonuje kilku nagrań z Krystyną Konarską i Siostra­mi Panas, Nagrania te przynoszą pierwszy wielki sukces zespołowi muzycznemu Studia.

Program III Polskiego Radia wychodzi naprzeciw Festiwalowi Nastolatków, nagrywając jego przyszłych laureatów. „Skaldowie” osiągają sukces w utworze „Jarmark”, gdzie została zauważona ich indywidualność. „Blackout” daje się poznać w ciekawych utworach Ta­deusza Nalepy i Bogdana Loebla. „Dzikusy” prezentują „Stale to samo”.

Zainteresowanie Wiosennym Festiwalem Muzyki Nastolatków wzrasta, W maju odbywają się półfinały. Hala „Gwardii” w Warszawie. Hala Stoczni Gdańskiej i Stadion Sportowy we Wrocławiu rozbrzmiały hukiem gitar i rykiem rozentuzjazmowanej publiczności. Już wtedy można było dostrzec czołówkę, już wtedy było wiadomo, że Festiwal spełnił pokładane w nim nadzieje. Stworzył przeciwwagę i konkurencję dla zespołów-weteranów, co powinno wpłynąć na zdrowe współzawod­nictwo obydwóch grup. Nie obyło się tym razem bez niespodzianek. W dziewiątce finalistów nie znalazły się takie zespoły jak „Chochoły” z Warszawy i „Szwagry” z Krakowa.

W tym czasie wrócili z USA „Czerwono-Czarni”. Poziom koncer­tów, jakie dali zaraz po przyjeździe nie bardzo uzasadniał ich powo­dzenie za oceanem. Albo za granicą grali lepiej, albo ich sukcesy zostały mocno przesadzone. Ta sama refleksja nasuwa się po nieco późniejszych wojażach „Niebiesko-Czarnych” po Francji i Jugosławii. Czyżby to był zmierzch weteranów?

blackout
Blackout

Na rynku bestsellerowym pojawiają się znowu nagrania „Czerwonych Gitar”. ”His­toria jednej znajomości”, ta­ki bowiem jest tytuł ich no­wej piosenki, zapowiada pil­niejsze zmiany profilu zespo­łu. „Czerwone Gitary” prze­chodząc swoją ewolucję nie powinny jednak rezygnować z pierwotnego stylu, gdyż przede wszystkim na nim po­legał ich urok.

Finał. Ukoronowanie pół­rocznego wysiłku artystyczne­go wielu zespołów i wysiłku organizacyjnego gospodarzy Festiwalu. Młoda publiczność nie przyzwyczajona jeszcze do autentycznych, rodzimych form jest rozczarowana werdyktem jury. Trzeba jeszcze trochę czasu, by oswoiła się z nowymi propozycjami jeszcze kilku miesięcy, by te propozycje zaaprobowała.

Najwyżej ocenionym zespołem Festiwalu byli „Skal­dowie” z Krakowa, a drugą pozycję zajęły „Nastolatki” z Wrocławia. Rzadko chyba można mówić o nieomylności jury ale wydaje się, że ten werdykt był wyjątkowo traf­ny. „Skaldowie” wykazali nie tylko wysoki poziom muzyczny ale także nowatorstwo i oryginalność własnych kompozycji. Wykorzystanie pol­skiego folkloru, indywidualna koncepcja aranżacyjna oparta w pewnym stopniu na muzyce klasycznej dały bardzo ciekawe efekty. Zastosowali szereg aranżacyjnych i brzmieniowych innowacji w formie podobnych nieco do późniejszych Beatlesów.

Nastolatki_66_polfinaly
Nastolatki

Niewątpliwie największym ewenementem festiwalu był zespół „Nastolatki”. przeciwieństwie do nieco chłodnych „Skaldów” —”Nastolatki” postawiły przede wszystkim na ekspresję wykonania. Szkoda, że do tej pory nie usłyszeliśmy tego zespołu na antenie.

Na trzecim miejscu został sklasyfikowany rzeszowski „Blackout”. Jest to zespół o niewątpliwych ambicjach ale wydaje się, że niejed­nokrotnie brak mu umiaru. Można to zauważyć przede wszystkim w utworach kultywujących formę „pieśni protestu”, zbyt patetycznych chyba w formie i treści.

Finał Festiwalu Nastolatków był właściwie ostatnim większym wy­darzeniem roku 1966. Po początkowej dość trafnej działalności reper­tuarowej Studia Rytm następuje dość ostry kryzys. Czyżby Studio mia­ło stać się rynkiem zbytu dla taśmowo pisanych kompozycji? Jedno­cześnie zadziwia brak oddźwięku tak spontanicznej imprezy, jaką był Festiwal Nastolatków. A szkoda. Na podstawie obserwacji ubiegło­rocznych wydarzeń w muzyce młodzieżowej można bowiem stwierdzić, że przestała być ona przyjmowana jako zło konieczne. Co więcej — może stać się płaszczyzną porozumienia z niesfornymi masami mło­dzieży .

Tadeusz Woźniak

Artykuł został zamieszczony w JAZZ FORUM nr 6 z marca 1967 rlogoBannerFotter

http://www.jazzforum.com.pl


Opublikowano dnia: 06.01.2015 | przez: procomgra | Kategoria: Bez kategorii

2 Comments

  1. Ola napisał(a):

    Jesteście jako portal skarbnicą wiedzy!
    Dziękuję

  2. Ola napisał(a):

    Jesteście jako portal skarbnicą wiedzy!
    Dziękuję

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Seo wordpress plugin by www.seowizard.org.

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij